Wyniki wyszukiwania frazy: wiersze o miłości i tęsknocie dla niego w więzieniu - erotyki. Strona 4 z 139. W Dzień Mężczyzn życzę Ci, abyś nawet pomimo upływu lat, nigdy nie wyrastał z własnych marzeń. i z tą samą nieprzejednaną wytrwałością. zawsze dążył do celu. -----Dla najwspanialszego mężczyzny najlepsze życzenia, niech świat na lepsze dla niego się zmienia, beztroskich chwil, udanych momentów, tylko udanych eksperymentów, Można nie być jakoś specjalnie zaangażowanym politycznie, ale pod wpływem chwili, nagłego uniesienia, napisać wiersz. Wykrzyczeć w tym wierszu swoje emocje, podzielić się z innymi tym, co się stało. Potem może ten wiersz zostać uznany za antykomunistyczny, dysydencki, antyreżimowy, a jego autor może trafić za kratki na cztery lata. „Ruda wiewióreczka” Ruda wiewióreczka. wędrując po lesie. szuka darów. pozostawionych przez jesień. zapełni spiżarnię łakociami. by podczas zimy Życzenia urodzinowe dla dziadka w wieku 70. lat mogą również przybrać religijny charakter. Jeżeli jest on osobą wierzącą na pewno ucieszą go życzenia błogosławieństwa bożego. Można połączyć je z wręczeniem prezentu w sakralnym motywie, np. srebrnego obrazka z wizerunkiem Maryi czy Jana Pawła II. Podręcznik Antologia wierszy dla dzieci z ćwiczeniami stanowi dodatkowy materiał dla nauczyciela do pracy na lekcji, ale może też być ciekawą alternatywę na prace domowe zogniskowane wokół autentycznych tekstów. Dobór tekstów umieszczonych w książce pozwala na poznanie ważnych i cenionych utworów, które na Któregoś dnia trafiła na artykuł o programie służby więziennej „Story Link” w Missouri. Polega on na tym, że wolontariusze przychodzą do więzień i nagrywają głosy osadzonych, którzy czytają bajki na dobranoc. Potem nagrania trafiają do dzieci i wnuczków więźniów, razem z książkami – tak aby najmłodsi mogli poczuć Wyniki wyszukiwania frazy: wiersze o miłości i tęsknocie dla niego w więzieniu - listy. Strona 71 z 72. W ciepły, rześki dzień czerwcowy. Stoi starzec z siwą głową. Zamyślony, smutnym wzrokiem. Na kapliczkę patrzy białą. Usta szepcą, łza pod okiem, Kwiatów ma wiązankę białą. A w kapliczce Matka Boska. Panią z Wykusu nazwana. Z twarzy bije wielka troska. Wyniki wyszukiwania frazy: wiersze o miłości i tęsknocie dla niego w więzieniu - dzienniki. Strona 13 z 213. TS5j. Zarówno fragment z Ustępu części III Dziadów Adama Mickiewicza, jak i fragment Lalki Bolesława Prusa opisują miasta, panujący w nich nastrój oraz sytuację. Oba teksty mają cechy wspólne oraz różnice, głównie w sposobie relacji i ocenia miasta. Pierwszy fragment (mickiewiczowski), negatywnie charakteryzuje Petersburg, mówiąc o nim budowały go chyba szatany. Jest to spowodowane wątkiem biograficznym, który był ofiarą prześladowań ze strony rosyjskiego zaborcy. I tak Petersburg jest opisywany z perspektywy pielgrzyma – fragment z Ustępu części III Dziadów Adama Mickiewicza, jak i fragment Lalki Bolesława Prusa opisują miasta, panujący w nich nastrój oraz sytuację. Oba teksty mają cechy wspólne oraz różnice, głównie w sposobie relacji i ocenia miasta. Pierwszy fragment (mickiewiczowski), negatywnie charakteryzuje Petersburg, mówiąc o nim budowały go chyba szatany. Jest to spowodowane wątkiem biograficznym, który był ofiarą prześladowań ze strony rosyjskiego zaborcy. I tak Petersburg jest opisywany z perspektywy pielgrzyma – zesłańca. Opis Paryża jest nacechowany pozytywnie, ukazana jest logika zabudowy oraz przewidywalność budowniczych. Obraz wyraźnie jest skontrastowany z sytuacją panującą w według Adama Mickiewicza, jest zbudowany na ludzkim nieszczęściu (rozkazał wpędzić sto tysięcy palów i wdeptać stu tysięcy chłopów). Miasto powstało na kaprys cara i dlatego jest od niego zależne. Sytuacja panująca w mieście jest uzależniona od nastroju cara. Większość jego mieszkańców stanowią carscy urzędnicy. Ich życie polega jedynie na staraniu się o względy cara. Szczycą się otrzymanymi orderami, chcą je pokazać nawet za cenę przemarznięcia, czy choroby. Mickiewicz swój negatywny stosunek do carskich urzędników podkreśla przez porównanie ich do zwierząt – mężczyzn do skorpionów, a dam do pstrych motyli. Inni mieszkańcy Petersburga, oraz przyjezdni, czują się zagubieni, gdyż w mieście wszechobecny jest chaos. Ludzie nie mogą się porozumieć, ze względu na różnorodność używanych w Petersburgu języków, tabliczki i napisy są w wielu językach. Mickiewicz porównuje Petersburg do wierzy Babel (wzrok, ucho błądzi, jak w wieży Babelu). Miasto zostało zbudowane bez logiki,. Jego projektanci chcieli ustylizować je na inne, wielkie miasta Europy – Ateny, Rzym, Wenecję, Paryż, czy Amsterdam. Jednak wszelkie próby upodobnienia Petersburga do tych miast nie udały się. Nigdy Petersburg nie będzie miał atmosfery tych miast. Wszystkie inne stolice były budowane w miejscach strategicznych, zaś rosyjska stolica została wzniesiona na osuszonych bagnach. Sytuacja panująca w Petersburgu w pełni odpowiada obrazowi społeczeństwa zamieszkującego to miasto – w większości lojalistom, uwikłanym w układy oraz uzależnionym od dobrego spojrzenia Petersburga, czyli sposób relacji można uznać za nieobiektywny. Rosyjska stolica jest opisywana z perspektywy zesłańca. Opis jest wprawdzie trzecioosobowy (auktorialny), jednak wyrazy są nacechowane negatywnie (młokosy, trzoda, zgraja). W opisie nie można doszukać się choćby jednej pozytywnej cechy Petersburga, opis społeczeństwa jest zgeneralizowany i jest wynikiem biografii Mickiewicza i jego zesłania do widziany oczami Wokulskiego, bohatera Lalki Bolesława Prusa, patrzy z podziwem na francuską stolicę. Zwiedzając miasto, jego muzea, szkoły i teatry starał się odnaleźć logikę w zabudowie miasta. Początkowo jej nie dostrzegał, jednak po analizie planu miasta z podziwem wypowiadał się o niezrozumiałej dla niego logice. Pomimo, że w budowie Paryża uczestniczyło kilkanaście pokoleń udało się zachować pierwotną atmosferę miasta, a nawet charakterystyczny, podobny do półmiska kształt. Wokulski był również zafascynowany pracą paryżan. Wokulski zwraca uwagę na rozmyślne rozmieszczenie ludzi zajmujących się podobnymi dziedzinami w tych samych dzielnicach (pomiędzy placem Bastylii i placem Rzeczpospolitej skupia się przemysł i rzemiosła; naprzeciw nich, po drugiej stronie Sekwany, leży dzielnica łacińska, gniazdo uczących się), co jest kolejnym dowodem na logikę panującą w mieście. Wokulski porównuje Paryż do zwierzęcego organizmu, mającego właściwą sobie anatomię i fizjonomię. Podobnie, jak w przypadku Petersburga wygląd miast jest odzwierciedleniem historii jego mieszkańców. Podziwia także francuską pracowitość - paryżanie pracują po szesnaście godzin. Ważny dla Paryża jest także podział pracy. Każda rzemieślnicza dzielnica jest odpowiedzialna za dostarczenie innego produktu, niezbędnego do dobrego funkcjonowanie paryskiej stolicy. Miasto jest także wyposażone w system kanalizacji, a szerokie ulice zapewniają dopływ powietrza. Wokulski zazdrości francuzom organizacji pracy oraz przewidywalności, każdy francuski produkt jest wytwarzany z myślą o spełnieniu celu, dla którego został wyprodukowany, często przy wykorzystaniu najnowszych osiągnięć Paryża, podobnie jak Petersburga trudno nazwać obiektywnym. Wokulski w pewien sposób idealizuje obraz francuskiej stolicy. W naturalny sposób, odnosząc podany fragment do całości Lalki można powiedzieć, że w oczach Stacha Warszawa jest przeciwieństwem Paryża. Wokulski jest pełny kompleksów z powodu swojego warszawskiego urodzenia (Tak sobie mówiąc czuł, że wstyd go ogarnia). Większość wyrazów jest nacechowana pozytywnie (nadzwyczajnie, logiczna całość).Petersburg i Paryż w relacjach bohaterów Lalki Bolesława Prusa oraz Dziadów część III Adama Mickiewicza są pokazane w całkiem inny odmiennym świetle. Petersburg został przedstawiony jako miasto powstałe z inicjatywy szatana, bez pozytywnych cech. Zaś Paryż został wyidealizowany, jako przykład dla Polaków, jak powinny być wdrażane założenia programy pozytywistyczne, między innymi praca u podstaw i praca organiczna. Oba opisy były subiektywne, pod wpływem przeżyć bohaterów, ale i przeżyć samych Mickiewicza i Prusa. Inny był także cel opisu miast, Mickiewicz chciał skrytykować postępowania cara, zaś Prus chciał pokazać funkcjonowanie programu pozytywistycznego oraz uzasadnić jego niepowodzenie w Polsce, spowodowane mentalnością Polaków. Celem autorów tekstów, pomimo że tworzyli w innych epokach literackich, nie było tylko opisanie stolic. Chcieli także przez opis skomentować i odnieść się do sytuacji Polski. Niczym nowym są dla mnie ciągłe zmiany szkoły. Te same zawsze klasy i te same stoły. I zawsze też znajdzie się jakiś wyższy chłopak, Przez którego to zachowuję się na opak. Ku przypomnieniu: pierwszy znieważył mnie w szkolnej szatni I wygrał starcie w płomiennej rywalizacji. Poniosłem wtedy za pożar odpowiedzialność I miesiącami odczuwałem własną marność. Zemściłem się dopiero na kuligu szkolnym. Gdy Wyższy złamał nogi, poczułem się wolnym. Trafiłem do szkoły, gdzie był oddział specjalny. Tam, wielokrotnie przez kolegów podpuszczany Zbiłem sznurem innego chłopaka wyższego I na moją niekorzyść – upośledzonego. Trafiłem z powrotem do mej szkoły pierwotnej, Gdzie zacząłem od pierwszej przygody sromotnej. Nie było tam już mego wyższego rywala I z początku myślałem, że to dobra zmiana. Pojawił się nowy – Amadeusz imieniem, Który zwykł utożsamiać każdą szkołę z chlewem. Na szczęście znalazł się on w innej niż ja klasie. Byłem bezpieczny otoczon w kolegów masie. Niemniej jednak kwestią czasu zaledwie było, By coś złego z moim udziałem się zdarzyło. Ktoś rozwiesił w kiblu nadmuchane kondony. Nie wiedziałem właściwie czemu służyć miały. Szybko ktoś jednak doniósł na Amadeusza I na jego tyłku spoczęła rózga sucha. Myślałem, że oto prawo i sprawiedliwość, Co też spowodowało we mnie wielką radość, Ale sprawy innym torem się potoczyły, A problemy bardzo szybko się pojawiły. Amadeusz rozpoczął szukać konfidenta, A potrzebna była mu do tego przynęta. Raz podczas przerwy Amadeusza ujrzałem, Gdy spokojnie z grupą kolegów rozmawiałem. On za to słuchał uważnie jakiegoś synka, Który pierdolił trzy po trzy jak katarynka. Ku memu zdziwieniu wskazał wnet palcem na mnie… Amadeusz zaczął się zbliżać patrząc groźnie I nim zdołałem jakkolwiek zareagować Silny cios zdołał na mej twarzy wylądować. Po chwili usłyszałem, że jestem kapusiem, Konfidentem oraz tchórzliwym jak chuj strusiem, A mój ojciec jest pijakiem oraz złodziejem. Z początku myślałem, że zaraz stamtąd zwieję, Lecz słowa Amadeusza w końcu dotarły Oraz mój honor niemal na wylot przeżarły. Prawdą to, że mój ojciec gorzołę uwielbiał, Acz nigdy nie zdarzyło się, by coś rozkradał! To oszczerstwo spotkać się z reakcją musiało. Kilku kolegów natychmiast mnie podpuściło, Żebym oddał Amadeuszowi z nawiązką I to nie jakąś tam pierwszą lepszą gałązką. Trwał remont szkoły i kilka cegieł leżało, A w takim wieku za mądrze się nie myślało. Zaszedłem zatem od tyłu Amadeusza I zdzieliłem go w łeb cegłą tuż obok ucha. Osunął się więc nieprzytomny na boisko. Kumple klaskali i nucili „San Francisco”. Nie trwała jednak długo radość i balanga. Dość poważna była mojego czynu ranga. Przybiegł wychowawca, a ja wciąż z cegłą w ręce Zaklinałem się i tłumaczyłem zawzięcie. Amadeusz krwawił na ziemi z tyłu głowy. Po chwili cucił go już ratownik ostrożny. Przyjechał radiowóz. Do dyrekcji trafiłem I tam dopiero pierwszy raz się rozpłakałem. Czy mój rywal przeżyje nie wiadomo było. Co takiego do cholery we mnie wstąpiło?! Zamknięto mnie w więzieniu na dwa dni i noce. Ciągle marzłem przez dziurawe i brudne koce. Milicjant nie pytał - tylko bił, przesłuchując. Siedziałem dwie doby oskarżeń wysłuchując, Lecz w końcu ze szpitala dobre wieści przyszły, Gdzie pękniętą czaszkę leczył mój rywal wyższy. Nie pamiętał nic z dnia, w którym doszło do bójki I miał problem z erekcją – nie miał rano stójki. Rodzice uznali, że lanie to za mało. Myśleli nad czymś, co by mnie bardziej bolało. Zabronili mi pół roku wychodzić z domu. Trzymali mnie w schowku, nie mówiąc nic nikomu. Spałem więc tam na bardzo niewygodnej pryczy, A na dwór wychodziłem jedynie na smyczy. Ponadto, lali mnie rano oraz wieczorem. Nie spotkałem się nigdy wcześniej z takim bólem, Gdy ciężki, skórzany i złożony na pół pas Trafiał w to samo miejsce już ponad setny raz. Spełnił się mój koszmar zgodnie z wyrokiem sądu. W mym poprawczaku brakowało nawet prądu. Był za to nadmiar najgroźniejszych ciemnych typów. Aby tam przeżyć trzeba było wielu chwytów. To jednak materiał na następną opowieść. Muszę kończyć i bryzgane kartofle dojeść. "Za jeden wiersz" to tytuł autobiograficznej opowieści chińskiego pisarza i dysydenta Liao Yiwu, który za wiersz o masakrze na Palcu Niebiańskiego Spokoju spędził 4 lata w chińskim więzieniu. W 2012 r. został laureatem nagrody im. Ryszarda Yiwu urodził się w 1958 r. w Syczuanie. Jest poetą, prozaikiem, dziennikarzem i muzykiem. W lipcu 1989 r. na pekińskim Placu Niebiańskiego Spokoju doszło do krwawych pacyfikacji, w których śmierć poniosło 241 osób (w tym milicja), a około 7 tys. zostało rannych. Liao Yiwu, prowadzący do tego czasu dość beztroski, artystyczny styl życia, postanowił włączyć się w protest, ogłaszając publicznie swój poemat "Masakra", uznany przez władzę za godzący w komunistyczne struktury. Poemat stał się popularny, a autor trafił do więzienia, gdzie spędził następne 4 lata. Swoje przeżycia Liao Yiwu opisuje w książce "Za jeden wiersz. Cztery lata w chińskim więzieniu", która właśnie trafiła do polskich księgarń. Liao Yiwu - delikatny intelektualista, wrzucony w brutalną rzeczywistość chińskiego więzienia, zmuszony jest do uczestnictwa w walce o posiłki, miejsce do spania czy o prywatność załatwiania potrzeb fizjologicznych. Nową tożsamością Yiwu staje się numer więzienny, towarzyszami, z którymi spędza czas – przestępcy, gwałciciele, mordercy, mężczyźni z nizin społecznych albo szaleńcy. Najważniejszym zadaniem dla poety staje się konieczność zdobycia jakiejś pozycji w kolejnych celach i więzieniach. Udawało mu się to, bo jako literat zwykł pomagać innym więźniom w pisaniu listów. Wtedy właśnie - na rewersach kopert i szmuglowanych do więzienia skrawkach papieru - powstały pierwsze zapiski do książki "Za jeden wiersz". Wszystkie zostały zarekwirowane i po wyjściu z więzienia Liao zaczął jej pisanie od zera. 3 lata zajęło mu stworzenie nowej wersji, która w 2001 r. została skonfiskowana przez władze, razem z komputerem pisarza. Na początku 2011 r. książka ponownie była gotowa. Tym razem autorowi udało się wywieźć ją z Chin i ustalić datę publikacji na Tajwanie i w Niemczech. Chińskie władze zaczęły wtedy grozić Liao Yiwu, żądając wstrzymania publikacji. Pisarzowi udało się uciec do Wietnamu, a potem do Niemiec. W 2012 r., niedługo po przybyciu do Europy Liao Yiwu otrzymał polską "Nagrodę im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki" za książkę "Prowadzący umarłych. Opowieści prawdziwe. Chiny z perspektywy nizin społecznych". Została ona napisana w ciągu kilku lat po wyjściu pisarza z więzienia. Na wolności nie mógł znaleźć żadnej pracy i utrzymywał się jako wędrowny grajek. Liao poznał w tym czasie oblicze Chin ukryte przed okiem Zachodu, znalazł się wśród przegranych, zagubionych, bezdomnych, tych, którym komunizm złamał życie i nie znaleźli też swojego miejsca w nowej chińskiej rzeczywistości rozwijającego się "totalitarnego kapitalizmu". Na spotkaniu z czytelnikami z okazji przyznania mu polskiej nagrody Liao Yiwu mówił, jak bardzo zmieniło go doświadczenie więzienia. "Po wyjściu z więzienia musiałem się na nowo uczyć normalnie mówić. Chińskie władze prowadzą wobec uwięzionych intensywną reedukację, a właściwie pranie mózgu, które odbija się także na języku - pewnych sformułowań nie wolno używać, pewne słowa są zakazane. Ale w więzieniu poznałem też mojego mistrza. Kiedyś na spacerniaku usłyszałem melodię, która do głębi mnie poruszyła. Zacząłem się rozglądać, przekupiłem strażnika papierosami, aby to zrobić. Zobaczyłem dziwną postać - starszego mężczyznę, ubranego mimo mrozu bardzo lekko. Siedział skulony i drżąc z zimna grał na flecie. Gromadziły się przy nim wróble. Miał zamknięte oczy. Otworzył je, kiedy się przed nim zatrzymałem. Zapytał, czy chcę się nauczyć grać na flecie, a ja się zgodziłem. To był stary buddyjski mnich, który stracił w życiu wszystko. Jego klasztor zburzono, wspólnotę, do której należał, rozpędzono, on sam trafił do więzienia" - opowiadał Liao Yiwu. "Władze w Chinach nadal usiłują wymazać ze zbiorowej pamięci narodu wspomnienia niewygodnych zdarzeń bądź wypaczyć ich obraz ze względów politycznych, które obejmują całokształt życia w państwie. Lecz z pamięci jednostki, człowieka, w którego psychice głęboko zapisuje się każde przeżycie, a opresja pozostawia trwałe blizny, niczego nie da się wymazać" - pisze Liao Yiwu we wstępie do polskiego wydania książki. (PAP) "Za jeden wiersz. Cztery lata w chińskim więzieniu" Liao Yiwu, Wydawnictwo Czarne, Warszawa 2017. aszw/ pat/