Szeptem do mnie mów, mów szeptem,By nikt obcy twoich słów nie słyszałJak najciszej, proszę, mów, a przedtemSpójrz w oczy tak, jak tylko ty patrzeć na mnie umiesz.Chcę uwierzyć, że przede mnąNikt nie uczył się tych słów na pamięćLecz mów szeptem.
Various Artists. 33,99 zł. Do koszyka. Szeptem do mnie mów - Various Artists, w empik.com: 28,99 zł. Przeczytaj recenzję Szeptem do mnie mów.
Szeptem do mnie mów, Mów szeptem. By nikt obcy Twoich s³ów nie s³ysza³. Jak najciszej proszê mów, A przedtem spójrz w oczy tak, Jak tylko ty patrzeæ na mnie umiesz. Chcê uwierzyæ, ¿e przede mn¹ nikt Nie uczy³ siê tych s³ów na pamiêæ. Wiêc mów szeptem, szeptem siê nie k³amie. A to co mówisz przecie¿ brzmi jak jaka? ba?ñ.
Szepnełaś - nie jestem wystraszona Kiedy oplotły Cię moje ramiona Kochany – mówisz- czas tak szybko leci Och- nie zachowujmy się jak dzieci Kiedy ogniem miłości płoniemy cali Zróbmy to bo nas jeszcze spali
Od tego czasu nie było chwili, bym nie przyciągała tych powieści do siebie myślami. W końcu nadeszła ich kolej, sięgnęłam po „Szeptem” i zagłębiłam się w otchłani cudownych doznań. Zaraz na początku wspomnieć muszę, iż seria Becci Fitzpatrick jest dla mnie pierwszą sagą dotykającą tematyki Upadłych aniołów.
Szeptem do mnie mów, mów szeptem, By nikt obcy twoich słów nie słyszał. Jak najciszej, proszę, mów, a przedtem Spójrz w oczy tak, jak tylko ty patrzeć na mnie umiesz Chcę uwierzyć, że przede mną Nikt nie uczył się tych słów na pamięć. Więc mów szeptem, szeptem się nie kłamie,
"Szeptem do mnie mów, mów szeptem, By nikt obcy twoich słów nie słyszał. Jak najciszej, proszę, mów, a przedtem Spójrz w oczy tak, jak tylko ty patrzeć na mnie umiesz. Chcę uwierzyć, że przede mną Nikt"
Listen to Rozpamiętywać nie ma co MP3 Song by Katarzyna Bovery from the Polish movie Szeptem do mnie mów free online on Gaana. Download Rozpamiętywać nie ma co song and listen Rozpamiętywać nie ma co MP3 song offline.
[C Dm Em G D] Chords for Szeptem do mnie mów - studioesti with Key, BPM, and easy-to-follow letter notes in sheet. Play with guitar, piano, ukulele, or any instrument you choose.
Już nigdy mnie nie przytulisz Słów twych też nie usłyszę Często z tobą rozmawiam Lecz słyszę tylko tą ciszę Zawsze byłaś w Szeptem do mnie mów
G6GTp. Tekst piosenki: Szeptem do mnie mów, mów szeptem, By nikt obcy twoich słów nie słyszał. Jak najciszej, proszę, mów, a przedtem Spójrz w oczy tak, jak tylko ty patrzeć na mnie umiesz. Chcę uwierzyć, że przede mną Nikt nie uczył się tych słów na pamięć, Lecz mów szeptem. Szeptem się nie kłamie, A to co mówisz przecież brzmi jak jakaś baśń... Świat cały dziś mi zazdrości, Za oknem zaczaił się wiatr — Chce ukraść nam słowa miłości, Twe słowa, które starczyć mają nam na wiele lat. Dlatego ... Szeptem do mnie mów, mów szeptem Jak najciszej mów, bo wciąż się boję, By zły los słów nie podsłuchał twoich, Aby marzeń nam nie ukradł nikt. Codziennie ktoś komuś mówi To samo, co mówisz dziś ty, Lecz słowa tak łatwo pogubić, Więc wiele słów, a mało szczęść spotyka się na świecie tym, Kochany... ... Szeptem do mnie mów, mów szeptem, By nikt obcy twoich słów nie słyszał. I niech zamknie się nad nami cisza, w której już nie trzeba będzie wcale słów Dodaj interpretację do tego tekstu » Historia edycji tekstu
Skierdelek Skierdelek zapędził się ostatnio do miejskiej spółki, bo chciał porozmawiać z prezesem. Pan prezes łapkę ściska Skierdlowi i wymownie pokazuje na gardło, z którego żaden głośniejszy dźwięk nie chce się wydobyć. Prezes więc szepce, najpierw do Skierdla, później do pani Basi z pokoju nr 7, a później odbiera telefon. I Skierdelek zaczyna zwijać się ze śmiechu, bo sobie wyobraził, że dzwoniący nie wiedzą przecież, że prezes chory i pewnie myślą, że w co najmniej intymnej zastali go sytuacji. Wychodząc Skierdel mruczy sobie pod nosem: „Szeptem do mnie mów, mów szeptem, by nikt obcy twoich słów nie słyszał. Jak najciszej, proszę, mów, a przedtem spójrz w oczy tak, jak tylko ty patrzeć na mnie umiesz” i życzy serdecznie zdrowia prezesowi, który nie uciekł od razu na L4.
Załóżmy, że to wszystko prawda. Że nie mylą się naukowcy, fizycy kwantowi, Nauczyciele. Nie mylili się antyczni Grecy, Egipcjanie, Toltekowie. Rhonda Byrne. I wiele, wiele innych osób piszących i mówiących o „tym“. Załóżmy, że każdy z nas ma jakieś 60 tysięcy myśli dziennie. Czyli jedną co sekundę (w okresie czuwania). Przyjmijmy, że każda ta myśl ma, być może mikroskopijny, ale jednak jakiś wpływ na Pole Możliwości. Każda po równo. I że każda z nich w jakiś sposób „odbija na nim swoje piętno“. Załóżmy też, że Prawo Przyciągania działa na zasadzie „podobne przyciąga podobne“. Tak na chwilę przyjmijmy, że te założenia są prawdziwe. Dodam przy tym, że osobiście nie mam żadnych wątpliwości co do słuszności tych założeń. W przeciwnym przypadku bym o „tym“ nie pisał. Ale to móje przekonania. Nikt przecież nie musi ich podzielać. Przyjmijmy jednak na chwilę, że powyższe założenia są prawdziwe. Kilka wniosków podstawowych. Choćby taki, że cały czas, nieustająco, wpływamy na swoją rzeczywistość. Na otaczający nas świat. Ale rownież taki, że każda nasza myśl, KAŻDA, ma taki sam na nie wpływ. I nie ma znaczenia czy jest wykrzyczana, czy „wypowiedziana“ jako podszept serca. Czy jest podszyta strachem, czy przepełniona nadzieją. Czy kryje się w niej miłość czy obojętność. Czy jest świadoma czy nieświadoma. Czy jest „dobra“, czy „zła“. Czy jest wspierająca czy ograniczająca. Czy służy realizacji naszych świadomych celów, czy wprost przeciwnie. Czy stoi za nią dobra czy zła intencja. Czy jest wypowiedziana czy jedynie pomyślana. Każda ma tę samą siłę. Wow! To co z tym faktem zrobić? Odpowiedzią jest: starać się być jak najbardziej świadomym. Świadomym swych myśli, emocji, reakcji, słów. I czynów, jakie z nich wynikają. I wyniknąć mogą. To trudna sztuka. Nie ma zapewne na świecie ani jednej osoby (a na pewno nie jestem nią ja), która byłaby świadoma 100% wszystkiego, co myśli czy czuje. Świadomość bowiem nie pracuje tak szybko. Czy należy zatem się poddawać i odpuszcać? Ależ skąd! Rocky Balboa w każdej walce zadawał mnóstwo ciosów, wiele również przyjmował. Nie każdy był tym „jedynym“. W końcu jednak zwyciężał. Dlaczego? Dlatego że wiedział, w jakim celu je zadaje. I starał się zadawać je tak, by ten cel osiągnąć. By SWĄ walkę wygrać. I niech służy nam On za przewodnika. Co zatem Jego przykład nam mówi? Po pierwsze: że swe „ciosy“, swe myśli, należy skoncentrować na jakimś celu. Jakimś Marzeniu (czyli czymś, co wypływa z nas, a nie z innych). Im więcej myśli poświęcimy realizacji tego Marzenia, tym lepiej. Z tym większym prawdopodobieństwem je zrealizujemy, gdyż więcej razy wpłyniemy na Pole Możliwości. Trzeba jednak je określić. I mieć. Po drugie: dobrze jest sobie uświadomić, że skoro nasze myśli dzisiejsze budują naszą przyszłość, a nie zaczęliśmy przecież myśleć dzisiaj, to zapewne (logicznie) naszą teraźniejszość zbudowały nasze myśli z przeszłości. Wiele osób ma z tym problem, bo trudno czasami do siebie dopuścić myśl, że „sami to sobie stworzyliśmy“. Ale bez akceptacji tego faktu, zrozumienia tej zależności, zapewne nie ruszymy do przodu. Będziemy się zatem kręcić w kółko. To bardzo ważne, choć równie trudne. Sam przez to swego czasu przeszedłem. I choć wiele, wiele lat temu umówiłem się sam ze sobą, że będę wobec siebie uczciwy, to jednak doszedłem do takiego miejsca w życiu, kiedy ta uczciwość była nader potrzebna. Moje myśli mnie tam doprowadziły. One też mnie stamtąd wywiodły. Tylko moje. Tyle że zmienione. Pamiętajmy przy tym: „Wielki duch jest wszędzie. On słyszy wszystko, co jest w naszych umysłach i sercach“. Nie ma możliwości, byśmy go oszukali. Sami siebie możemy, innych również. Jego nie. On nas stworzył, a nie na odwrót. Zaakceptujmy to. Intencja, że „jakoś to ukryję, jakoś to będzie“, jeśli takowa nam towarzyszy, jest aż nader czytelne dla Niego. Myśląc chociażby, że zwalając winę za swe niepowodzenia na innych, zrobimy „sobie dobrze“ jest złudna. Jakkolwiek trudno nam to zaakceptować. Po trzecie: tak naprawdę mamy wpływ tylko na jedną „materię“ w naszym życiu. Na nasze myśli właśnie. Możemy wybierać (swą świadomością) jakie myśli myślimy. Jakie wynikają z nich emocje. Jak reagujemy. Jak działamy. I co, w efekcie, do siebie przyciagamy. To na tym właśnie (według mnie i nie tylko) polega odpowiedzialność za swoje życie. Na świadomości swych myśli. Jakiekolwiek by one nie były. Bo albo my będziemy myśleć swoje myśli, albo one będą się nam myślały za nas. Z wszelkimi tego konsekwencjami. Wiem, że nie jest to proste. Mamy swoje przekonania, nawyki. Swe strefy komfortu. Swe lęki i nadzieje. Swe Marzenia i wątpliwości. Jesteśmy targani różnymi emocjami, różnymi myślami. Czasami tak trudno nam nad nimi nam zapanować. A jednak… Warto próbować. Warto się czasami zatrzymać i zastanowić choćby nad tym czy „to, co myślę, to na pewno moje myśli“? Czy może ktoś mi je „zaszczepił“? To forma medytacji – wiele osób w ten sposób oczyszcza swe umysły z „obcych wpływów“. A medytacja może być bardzo prosta (sam poświęcam jej świadomie jakieś 5 minut dziennie – ot co). Warto też zastanowić się, czy jesteśmy wewnętrznie spójni. Czy to co myślimy, co mówimy, jak reagujemy, co naprawdę czujemy jest wewnętrznie spójne? Czy rozproszone? Myśli, emocje, słowa i czyny Rocky’ego Balboa były bardzo spójne. Dlatego wygrywał swe walki. Nie mówił jednego, myślał innego, a robił jeszcze coś trzeciego. Ważne jest nie tylko to, co było widać na zewnątrz. Ale również to, czego na zewnątrz nie widać. A może jest to nawet ważniejsze? W końcu przyciągamy to, co w sercu mamy. Nawet jeśli jest ukryte w nim bardzo głęboko. Wieli Duch słyszy wszystko. To nasz największy przyjaciel. Niczym Kochający Ojciec – czuły w swej pozornej srogości. Chcący „wyprowadzić nas na ludzi“. Ale nie mający zamiaru przeżyć za nas naszego życia. Wrażliwy jednak na nasze najdelikatniejsze drgnienia serca. I najcichsze szepty. Czas się zatem z Nim zaprzyjaźnić ☺ Autor książki o określaniu celów i realizacji marzeń, wydawca, trener rozwoju osobistego, nauczyciel "Gry do końca", znawca i popularyzator Prawa Przyciągania i Praw Sukcesu, wcześniej doświadczony menager oraz prezes ZARA Polska, zdobywca Kilimandżaro, Rodzic, który w końcu zrozumiał, że chce poświęcić swe JEDYNE życie realizacji Marzeń. Tak swoich, jak i innych. Jego motto: "Nauczmy się, my dorośli, realizować swe Marzenia, by móc tę umiejętność przekazać naszym Dzieciom". Tomek Kania © 2016 All Rights Reserved